Drzwiczki od strony kierowcy otworzyły się z łoskotem. Rick wyskoczył na asfalt. Santos, nie czekając dłużej, rzucił się do ucieczki.

jak ptaki i Richard chwycił słuchawkę, zanim aparat zabrzmiał po raz
Wzięła się w garść. Podeszła do stołu i spokojnie usiadła.
– Richard?! Bogu dzięki! Tak się martwiłam!
samochodzie nie ma klimatyzacji.
zachodziły tak wolno, że nawet nie zdawał sobie
– Jak się nazywa? – spytała Kate.
Richard usiadł, schował twarz w dłoniach, a potem zanurzył
wysokie okna wpadało do środka srebrne światło.
przyznać, że rzeczywiście przystojny. Jest wysportowany, ale jednocześnie
Boże, ależ on ma wielkie dłonie, pomyślała, po czym powiedziała:
Poza nim znajdowało się tu jeszcze paru zwalistych facetów w
nikt nie domyśliłby się, że pod tym miłym uśmiechem
w myślach, przypominając sobie linię jej ciała w dobrze
mu mrówki. Drżał. Pierś unosiła mu się ciężko z każdym

Gliniarz położył mu dłoń na ramieniu.

-Naprawdę? - zainteresowała się.
domu mieściła się agencja.
słońce. Na biurku leżały liczne rachunki i faktury.

skazany na towarzystwo opiekunki swoich dzieci.

takiej reakcji. Niedługo wytrwała w postanowieniach.
- Nie na tym polega moje zmartwienie.
- Nieprawda! Przejmuję się tobą! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, ale nie zdajesz sobie sprawy, do czego jest zdolna moja matka! - Spuściła głowę. - Nie wiesz nawet, na co ją stać.

– Witam cię, Lily – rzekła z uśmiechem. – Proszę, wejdź.

- Naprawdę! - W głosie Glorii słychać było nadzieję. - Wierz mi, mamusiu. Zgódź się,
- Hotel? - W głosie Santosa zabrzmiało niedowierzanie. Kiedy skinęła potwierdzająco, pokręcił tylko głową. Dziewczyna zaczynała go bawić. - I kupili ci tylko fiata? Ja bym nie przyjął. Powinnaś dostać nowe porsche.
Liz nie zapomniała, że Gloria stanęła w jej obronie. Mijały tygodnie, po pierwszym incydencie przyszły następne: Gloria zawsze była obok niej, gotowa osłaniać przed napaściami panienek podobnych do Missy i Bebe. Kpiła sobie z ich snobizmów, walczyła zawsze tą samą bronią - szyderstwem i drwiną. Jednym słowem, najwyraźniej postanowiła wziąć Liz pod swoje skrzydła, choć ta nie miała pojęcia, czym sobie na to zasłużyła.